Przejdź do głównej nawigacji Przejdź do treści Przejdź do stopki Przejdź do mapy portalu

Profesor Jerzy Bralczyk dyktował, uczestnicy walczyli o pióro Burmistrza

W Miejskiej Bibliotece Publicznej w Czechowicach-Dziedzicach odbyło się I Dyktando Festiwalowe „O Pióro Burmistrza Czechowic-Dziedzic”. Tekst przygotowany przez autorów z Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego podyktował prof. Jerzy Bralczyk, a tytuł Mistrza Ortografii zdobył Jarosław Jurkowski.

Wśród piszących znaleźli się mieszkańcy Czechowic-Dziedzic, a także przedstawiciele samorządu. W dyktandzie udział wzięli m.in. samorządowcy z powiatu bielskiego, a także radni Rady Miejskiej w Czechowicach-Dziedzicach.

Wydarzenie było częścią Festiwalu Nauki i Sztuki UBB, dlatego w Czechowicach-Dziedzicach obecni byli również przedstawiciele uczelni: JM Rektor Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego dr hab. inż. Jacek Nowakowski, prof. UBB oraz kanclerz uczelni Łukasz Siekliński.

Po sprawdzeniu prac komisja przyznała tytuł Mistrza Ortografii Jarosławowi Jurkowskiemu. Drugie miejsce zajęła Kinga Noga, a trzecie Helena Gil. Zwycięzca otrzymał statuetkę oraz Pióro Burmistrza Czechowic-Dziedzic, które wręczył pierwszy zastępca burmistrza Maciej Kołoczek.

Dyktando było nie tylko językową rywalizacją, ale także okazją do spotkania z piękną polszczyzną, sprawdzenia własnych umiejętności i wspólnej zabawy słowem. Jak pokazał tekst zatytułowany „Życie jak w Madrycie”, nawet pozornie lekka opowieść o emeryturze i odpoczynku w ogrodzie może stać się prawdziwym sprawdzianem ortograficznej czujności.


Życie jak w Madrycie

Sześćdziesięciopięcioletnia pani Honorata, nauczycielka biologii i chemii, pracująca do niedawna w jednej z podbeskidzkich szkół, przeszedłszy na długo wyczekiwaną emeryturę, wreszcie mogła odetchnąć od zawodowych obowiązków i uwolnić się na dobre od harmidru „królującego” na szkolnych korytarzach.

Ciesząc się upragnionym spokojem, najchętniej spędzała dzień w przydomowym ogródku. Wreszcie miała czas, by okiełznać panujący w nim chaos i przywrócić niegdysiejszy porządek. Wypleniła rosnące tu i ówdzie chwasty, zważając przy tym na płożące się po ziemi pędy dyni i cukinii; przycięła rosochate krzewy azalii i forsycji, a także usunęła przekwitłe kwiatostany budlei Dawida; nie zapomniała również o przystrzyżeniu złocistozielonych tui.

Gdy już uporała się z pracami ogrodowymi, mogła oddać się słodkiej rozkoszy nicnierobienia. Przechadzając się wśród cudnie pachnących różaneczników, popijała z mlecznobiałej filiżanki chińską herbatę z kwiatów chryzantemy. Pewnego razu ułożyła się wygodnie w zawieszonym między drzewami hamaku i wsłuchując się w szum kołyszących się na wietrze liści, zapadła w krzepiącą drzemkę. Przyśniło się jej, że podróżuje po Papui-Nowej Gwinei i karmi jagódkami bajecznie kolorowe cudowronki.

Autorzy tekstu: dr Ewelina Gajewska i dr Marcin Maciołek.

Tak